księga gości

2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień

THE END
Ulmo wczoraj umarł, nie ma go, nie ma i nie bedzie juz nigdy. nie ma nie ma mojego kochanego najlepszego psa


13:36
doświadczanie cierpienia
ulmiastenia 2008-08-08 10:24:56 skomentuj (18)
Powrót

 Moi Kochani!!!!!
Wybaczcie bardzo dlugą przerwę - była spowodowana wieloma wydarzeniami. Także tym, że w pewnym momencie Ulmo czuł się bardzo źle. Od operacji na antybiotyku, który był co chwilę zmieniany, bez przerwy... Był taki dzień jeden zły - kiedy wróciłam z pracy, Ulmo nie podniósł się na przywitanie, leżał i podniósł tylko delikatnie ogonek, żeby nim powachlować. Siedzieliśmy tak objęci w kuchni, on z głową na moich kolanach, ja bezsilna i zrezygnowana, cierpiąca z moim ukochanym przyjacielem. To był kolejny przełomowy moment w naszej walce, myślałam, że ostatni. Akurat:)
Jesteśmy Niezwyciężeni.
Przyszedł też moment, że blog przestał pełnić dla mnie funkcję terapeutyczną, miałam blokadę, nie byłam w stanie pisać o tym, z czym zmagamy sie na co dzień. Nie byłam w stanie o tym mówić. Tylko najbliżsi wiedzieli, co przeżywam.

Od czwartku Ulmo nie dostaje antybiotyków. Czuje się bardzo dobrze. Co weekend jeździmy z przyjaciólmi na Mazury do Zyzdroju - widzę szczęśliwego, pełnego życia, szalonego psa:). Dla wszystkich, którzy uważają, że śmierć dla Ulma byłaby wybawieniem: warto przedzierać się przez zwątpienie, bezsilność i cierpienie, bo każdy kolejny dzień z Ulmem jest tego wart. Kocham go, to Najlepszy Pies!
Oto Ulmo:




























 









 




































To uśmiech dla Was:)




ulmiastenia 2008-07-30 18:33:09 skomentuj (2)
Ulmo Najlepszy Pies

Już piszę:). Miałam pracowity tydzień, w galopie - nie znalazłąm czasu i siły, żeby coś skrobnąć.
Zacznę od zeszłego tygodnia. Ulmik miał okazję przebywać kilka razy w Fundacji, jeszcze nie z chmarą dzieci, ale tylko dlatego, że ich ju nie było. Był szczęśliwy, wywlekał skąd się da zabawki, szczekał jak najęty (prawie swoim głosem!!!), wypijał wodę z doniczek i zachęcał do zabawy Nepa i Riłę. Dzieci z "Domu Piotra" na jego przyjazd posprzątały przestrzeń, żeby przypadkiem nie pożarł jakiegoś paskudztwa. Ulmo jednak sprytny jest i rekompensując sobie braki wytarzał się na podwóreczku w truchle ptasim. Jedna z podpiecznych Kasieńka odważyła się napoić Ulmika strzykawką przez sondę!!!!!!! Mam już pomysł na nowy cykl zajęć - nawet chorobę i jej konsekwencje można do tego wykorzystać:). Dzieciom, nawet starszym, bardzo trudno pojąć, że Ulmo nie pobiera pokarmu przez paszczę, ale są bardzo ciekawe tego, jak teraz je.
Postanowiłam, że to jest już dobry moment na powrót Ulmika do Domu Małego Stasia i do Fundacji Św. Jana w ogóle, nie codziennie, ale będę go zabierać ze sobą do pracy  2-3 razy w tygodniu.
A w niedzielę wybralismy się do Kamipnosu na wycieczkę, w planach był raczej krótki spacer z ewentulanym opalaniem się. Nie zerknęłam na mapkę i ostatecznie zrobiliśmy trasę ponad 15 km!!!!!! Trasa była bardzo zróżnicowana, było trochę górek:), ale nie byliśmy wysatwonie na żar lejący się z niebą. Ulmo świetnie dał sobie radę, pod koniec, kiedy ja już zwolniłam tempo, ten Bolek wynalazł gdzieś plastikową butelkę po wodzie i kazał się bawić. Pozwoliłam mu 2 razy wleźć do wody, a raczej bagienka, i napić się wody. Ulała się oczywiście, razem z plasterkiem kiełbaski (skąd?), ale było to już na końcu trasy.
Myślałam że po takim wyczynie będzie spał przez 2 dni. Akurat :) W nocy obudziły mnie radosne pomruki Ulmozy tarzającego się na pleckach po podłodze. A dziś rano on gotowy do wyjścia i zawiedziony, że tylko na siku.
Rozpiera mnie duma i radość z mojego psa - jest niesamowity!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W tle wszystkiego oczywiście nadal są antybiotyki i inne lekarstwa, ale nie utrudniają nam życia. 
Postaram się wrzucić w tygodniu foty, a może nawet jakis filmik.
Lecę do pracy - spóźniona :).

ulmiastenia 2008-06-02 08:59:31 skomentuj (11)
Radostki



Ulmik waży 14,90!!!!!!!!!!!!
Jest w coraz lepszej formie, na spacerach biega, szczeka, goni za piłeczką i wyszukuje plastikowe butelki.
Nadal bierze antybiotyk na zachłystowe zapalenie płuc, nadal ulewa nocą (najczęściej mam o 2 w nocy pobudkę i do rana biegam z mopem), ale znowu widzę radość u mojego psa i jego skłonność do zabawy. Choroba się nie cofnie, ale cieszymy się chwilą:).

ulmiastenia 2008-05-24 22:25:03 skomentuj (3)
Konkurs rozstrzygnięty!!!!!

Bingo!!!!!!!!!!!!!!!
Właśnie, mój pies w swym wielkim pragnieniu posuwał się do rzeczy nieprawdopodobnej - wypijał wodę z wiadra, której standardowe składniki to: płyn do podłóg Ajaks (mniam) o zapachu konwalii lub kwiatów wiosennych, wymiociny Ulma zebrane z podłogi razem z elementami kłaków kocich, piasku i innego diablestwa znajdującego się na podłodze.
Kiedy pewnej nocy po raz kolejny ścierałam podłogę zaraz po ulaniu, usłyszałam charakterystyczny chlupot wypijanej wody i zobaczyłam Ulma z głową w wiadrze. Nie wierzyłam własnym oczom, wstrząśnięta miałam nawet pomysł, żeby spróbować, jak to smakuje, ale na samą myśl, że mogłabym wypić te śmierdzące mydliny, wstrząsnęły mną torsje. Woda w wiadrze stała normalnie przez cały dzień w przedpokoju, bo miała być pod ręką, do łba by mi nie przyszło, że  może być zagrożeniem. I tak to wyglądało, ja zmywałam podłogę, Ulmo podpijał, ja znowu zmywałam, on ulewał i znowu podpijał, bo po rzygu chce się pić - i tak się kręciło. Wiele nocy bawiliśmy się w ciuciubabkę. Wyobraźcie sobie smak tego rajskiego napoju (byle w okolicach łazienki).
ToTylkoJa otrzymuje nagrodę w postaci 20 ml płynu z mopa, zaklętego w cudnej szklanej karafce oraz "Weekend z mopem" - dwudniowy dyżur przy Ulmie w wybrany słoneczny weekend majowy.

ulmiastenia 2008-05-20 18:17:04 skomentuj (6)
Na czym przyłapałam Ulma?

Ciepło, ciepło!!!! Mniej kombinowania:), to jest prostsze.
ulmiastenia 2008-05-20 13:47:13 skomentuj (2)
Znowu

W lecznicy od rana. 39,8. Prawdopodbonie zachłystowe zapalenie płuc.
Tak, Ulmo zlizuje ponowie swoje rzygi, ale też...
Podpowiedź jest w :"Mop"

ulmiastenia 2008-05-17 22:45:39 skomentuj (3)
Proroctwo
 
Właśnie, gówno! Znalazłam przed chwilą kawałek kociego na środku pokoju. Wyciągniętego z kuwety. Wygląda na to, że każdy z Was ma rację. Główkujcie zatem nad tym, co ja zobaczyłam i co być może (już nie na pewno) jest treścią podstawową naszego rzyga. Przepraszam, jeśli irytująca jest moja wulgarność. Ale nie widzę powodu, dla którego miałabym używać eufemizmów.

ulmiastenia 2008-05-16 17:23:30 skomentuj (2)
:(

Chyba jesteście jednak bliżej prawdy niż ja. Wróciłam do domu po pracy, na przywitanie rzyg z tym gównem śmierdzącym - a już 2-3 dni temu wyeliminowałam przyczynę, której dotyczy konkurs. Walę głową w mur - co to jest??????? Teraz wyglądało jak woda z ziemią, zawierało kłęby kłaków - czy to możliwe, żeby wciąż ulewał to, o czym myślę? Jaką pojemność ma przełyk Ulma? Ktoś chyba miał taką hipotezę, że Ulmo rzyga własnymi rzygami, tzn. kiedy je ulewa podczas mojej nieobecności, to potem je zlizuje i tak w kółko. Czy pierwotną treścią tych rzygów jest to, co mam na myśli i nad czym wy główkujecie? Oszaleję zaraz.
Ulmo nie ma dostępu do wody z kwiatów, nie ma dostępu do łazienki. Czym on rzyga?
Muszę zebrać rzyga do słoika i dać do zbadania.
Ulmo czuje się dziś kiepsko, męczą go nudności.
Mam dość niespodzianek.
Gówno.

ulmiastenia 2008-05-16 17:09:49 skomentuj (0)
:)


Do pewnego momentu myślałam, że to jest faktycznie woda, którą mu podaję z karmą albo między karmieniami. I myślę, że ta woda niestety też się ulewa. Ale to nie ona tak nieprzyjemnie pachnie - bardzo to konkretny, wyraźny i nasuwający odpowiednie skojarzenie zapach. Nie wiem, czy zwerbalizowałam tutaj jakość tego zapachu, ale na pewno w domu i w lecznicy nie raz używałam adekwatnych słów na określenie tego zapachu.


ulmiastenia 2008-05-16 14:08:14 skomentuj (4)
Ja też miałam odpowiedź przed nosem

A w ogóle to w jednym z zapisków macie odpowiedź jak na tacy :).
Teraz to już musi paść właściwa odpowiedź.
ulmiastenia 2008-05-16 13:48:29 skomentuj (1)
Wskazówek ciąg dalszy

Nie jest to mocz, ale teraz wiem, że mógłby być przy tak silnej motywacji do zdobycia płynu, wody (wskazówka!!!). Ślinę oczywiście wychychruje, bo nie jest w stanie jej polykać, ale ona nie wydaje nieprzyjemnego zapachu.
Ulmo wiecznie coś ulewa, często są to kawałki jedzenia, które gniją w przełyku i ulewają się ze śliną, bądź wodą, którą czasem daję Ulmowi do przepłukania przełyku. I to owszem brzydko pachnie.
To, nad czym myślicie jest inną cieczą. Tropy, które podałam wcześniej: nie wiedziałam, skąd się bierze ta ciecz (z żołądka czy jest innego pochodzenia) - nie widziałam racjonalnej, oczywistej przyczyny; kiedy ją ujrzałam - załamałam się dramatem mojego psa i jego olbrzymim niezaspokojonym pragnieniem (cieszę sie, że niedługo odstawimy Encorton, bo to jest efekt uboczny brania tego leku).

ulmiastenia 2008-05-16 13:44:11 skomentuj (0)
Wskazówki

Czas na wieści i wskazówki konkursowe.
Przedwczoraj po wizycie w lecznicy bylismy na spacerze w Lasku Bielańskim. Ulmik biegał, szalał z piłeczką, szczekał swoim śmiesznym hauem i bardzo dzielnie pokonywał górki i dolinki. Jest coraz silniejszy:).
Zważylismy go w lecznicy - ważył ok 14 kg!!!!! Pani Doktor obadała serduszko - bije jak należy, osłuchała płucka - nie ma zachłystowego zapalenia płuc, zmierzyła temperaturę - 38 stopni. W przyszłym tygodniu zrobimy badanie krwi i moczu, odstawimy Encorton i zobaczymy, jak organizm Ulma na to zareaguje i podamy anaboliki, na przyrost masy mięśniowej. Nie mogę się doczekać tego momentu. Pani Doktor była zadowolona. Przy okazji wydało się, że w lecznicy, w której przeprowadzono operację, wyrzucono po zainstalowaniu sondy pewną specjalną strzykaweczkę, która okazała się bardzo ważna. Tą strzykawką należy opróżnać balonik - który jest elementem sondy - z płynu fizjologicznego i ponownie napełniać go świeżym. Kiedy pytałam po operacji, co z tym balonikiem, otrzymałą informację, że nic - że został napełniony i to wsio. Nowe więc zadanie przede mną - zdobyć gdzieś taką strzykawkę.
No dobra, czas na wskazówki.
Do Indara :):
w pewnym sensie, w cieczy tej mogą znajdować się elementy tego, co Ulmo wcześniej wydalił.
Do Żochy:
oczywiście, Ulmo zawsze ulewa to, co zeżarł na spacerze czy wypił ze stawu - chodzi jednak o cuchnącą ciecz, która ulewała się bez racjonalnej - przynajmniej tak mi się wydawało - przyczyny, nawet wtedy, kiedy Ulmo nic nie pożarł, albo kiedy pożarł i ulewał i w związku z tym męczyło go OLBRZYMIE PRAGNIENIE.
Do To Tylko Ja:
jedzonko dla kota, wcześniej wykradane, na czas naszej nieobecności jest chowane.
Do Faberki:
Woda do kwiatków i dla kotów jest niedostępna dla Ulma - co nie znaczy, że to zly trop.

Na razie tyle:)

Pozdrawiam.


ulmiastenia 2008-05-16 10:18:08 skomentuj (3)
Tajemnica rozwiązana!!!

Dziś w nocy rozwiązałam tajemnicę śmierdzącej cieczy ulewającej się z Ulma. I ujrzałam ponownie dramat mojego psa.
Nie powiem Wam, jaka jest odpowiedź - sami zgadnijcie. Myliła się Pani Doktor i ja też przez 3 tygodnie nie odgadłam prawdy, chociaż w pewnym aspekcie moich podejrzeń czy też spostrzeżeń byłam bardzo jej bliska.
Zgadujcie!! Jeśli zagadka okaże się trudna, podrzucę Wam kilka wskazówek (chociaż mam wrażenie, że wszystkie podpowiedzi są na blogu). Będzie nagroda :).

ulmiastenia 2008-05-13 19:26:48 skomentuj (7)
13 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z dobrych wieści:
3 tygodnie temu, po operacji Ulmo ważył ok 10 kg. Wczoraj waga wskazywała 13,200 kg !!!!! W ciągu trzech tygodni Ulmoza przybrał na wadze 3 kg :). Przybywa sił, podczas spaceru pojawiają sie podbieganki, kilka razy Ulmik poleciał z górki na pazurki na Moczydle i nóg nie połamał i na dodatek utrzymał równowagę. Dziś w procederze rozkopywania sików na 4 strony świata udział wzięły wreszcie tylne łapki i najsłabsza do tej pory prawa tylnia. Ulmo sam wchodzi po schodach na II piętro i to całkiem rześko (tak chyba łatwiej - z rozbiegu - pokonać ten dystans pod górę).
Przełyk nie działa nadal, pajda chleba znaleziona wczoraj w Lasku Bielańskim oraz chrupki kocie przez nasze zapominalstwo zostawione w kuchni, zatruły nam kolejną nockę - Ulmikowi, bo próbował to wytrząść z siebie i mi, bo zbierałam skarby z podłogi. Uwierzcie, to bardezo trudne zadanie, przypilnować Ulma, żeby nic do paszczy nie wziął - jestem cały czas czujna, zwarta i gotowa do skoku, żeby wydrzeć, uniemożliwić, odpędzić - on i tak zawsze coś wynajdzie. A podczas zabawy trudno mu zakładać kaganiec, bo co to za zabawa, jak tu się przeciągać badylami, plastikowymi butelkami itd. - a zabawa jest dla Ulmika (jak dla każdego psa) niezbędna, bo urozmaica mu trudne życie.
Widzę, że Ulmik jest silniejszy, zaczyna łobuzować i spacery często są gehenną dla mnie, bo jak się uprze, że on w stronę wody na Moczydle zamierza przeć, to możemy tak mierzyć swe siły przez kilkanaście minut - czyja konsekwencja zwycięży.

ulmiastenia 2008-05-12 17:29:27 skomentuj (1)
Mop

Wczoraj ciężka noc, wiele razy Ulmo zwymiotował śmierdzącą cieczą, w amoku sennym krążyłam z mopem po domu. Zawsze budziłam się w momencie, kiedy Ulmo właśnie wymiotował,  jestem uwarunkowana na rzyga. Rano byłam nieprzytomna. Kiedy wróciłam z pracy cały dom okropnie śmierdział i wszędzie były kałuże tej cuchnącej cieczy. Brrr. Sprzątanie i płukanie przełyku wodą (dawałam Ulmowi pić z miski, aż do czystego, nieśmierdzącego rzyga), mop, woda, płyn, mop, woda, płyn. Mój dzień: zmywanie rzygów z podłogi przetkane wyjściem do pracy. Mop jako ikona tego dnia.
Nie wiem, skąd bierze się ta okropna ciecz. Wygląda to tak, jakby w żołądku Ulma pokarm, który przygotowuję (zmielona karma sucha z dodatkiem wody, co ma konsystencję pasty do zębów) został odsączony z wody, która następnie zostaje zwrócona. Karma się wchłania.
Kryzys. Mój.


ulmiastenia 2008-05-08 00:42:31 skomentuj (1)
Majowy weekend

Jestem!!!! Dziękuję za komentarze, to niesamowite, że Wy nie wątpiliście - pewnie dlatego ja się jakoś trzymałam.
A oto najnowsze wieści.
Weekend majowy spędziliśmy na Mazurach w przepięknym Nowym Zyzdroju u Marego. Ulmo dzielnie swoim tempem dziada borowego łaził po lesie, na spacery nad jeziorko i do sklepu. Bardzo były męczące te wypady dla niego, pod koniec zaczynał się potykać. Chciał iść, ale był to dla niego wyczyn i nielada wysiłek. Przyśpieszał jednak na widok i zapach wody.

Ulmik nawiązał dziwną, bo niejednoznaczną w nastroje przyjaźń z miejscowym niskopiennym mazurskim Fąflem, który to Fąfel niewątpliwie może się poszczycić genami jamnika szorstkowłosego.
Fąfel towarzyszył Ulmowi w wypadach na wieś i czasem burzył niezachwiany spokój Ulmika włażąc bezczelnie na teren Markowej posesji, którą Ulmo traktuje oczywiście jako swoją własną.
Było kilka wpadek z pożarciem szaszłyczków z cebulką z grilla, jakiejś nieświeżej kukurydzy, której pochodzenia i świeżości nie chcę dociekać (cholera wie, gdzie on ją znalazł). W związku z tym dwa moje mazurskie poranki polegały na przepłukiwaniu Ulmowego przełyku i zbieraniu tego, co się ulało.
Widzę, jak baaardzo powolutku rośnie pierwsza, wewnętrzna warstwa tkanki tłuszczowej Ulma. To jeszcze potrwa kilka miesięcy, zanim na Ulmie nie będzie można uczyć się anatomii. Czekam na wyraźną poprawę samopoczucia pieska.
Wrzucam zdjęcia z naszego wypoczynku na Mazurach.









W prototypie kubraczka ochronnego





Kubraczek maskuje charcią talię




Ten wywietrznik w kubraczku będzie zlikwidowany


Z Fąflem










Szaleństwo z patyczkiem








Moje ulubione zdjęcie :)











Pora jedzenia
















Hm, na zdjęciach Ulmik wygląda zdrowiej niż w rzeczywistości.


Acha, dziś podczas spacerku Ulmoza podnosił nogę przy sikaniu, co znaczy, że tylne łapki coraz silniejsze!
ulmiastenia 2008-05-05 19:51:03 skomentuj (3)
Obiecanki cacanki

No obiecałam, ale to, ale tamto.
O kilku dni Ulmo czuje się lepiej, widać, że przybyło sił i robimy dłuższe trasy spacerowe z mniejszą ilością upadków. Przedwczoraj zaprowadził mnie do Parku Moczydło i kazał iść na skróty pod górkę (prawie pion) do małego żeliwnego zbiorniczka z wodą - mam wrażenie, że cały spacer przez dzielnicę był zmierzaniem w kierunku wody. Było dużo łażenia, podgryzanie deski drewnianej, poszczekiwanie i elementy powywania (prawie bezgłośnie, ale ja wiem, jakie znaczenie ma to, co się z Ulmika krtani wydobywa), tarzanko na plecach w trawsku. Przyjemność dla mnie skończyła się w momencie, kiedy Bolek rozpoczął akcję pt. JA CHCĘ i jak osioł z azymutem na bajorko z kaczuchami stał i ani wte ani wewte. Nagle siły nadpsie się w nim odezwały i ruszyć go nie ma jak. Następnym razem zmierzę się z bajorkiem i pozwolę postać mu w wodzie - teraz bałam się, że będzie spijać wodę, bo taka była jego motywacja bardzo wyraźna.
W kwestii kup: są regularne i coraz ładniejsze:). Kiedy Misza wraca ze spaceru z Ulmem, pierwszą informacją, jaką mi przekazuje jest to, czy była kupa i jaka. W komórce większość odebranych smsów dotyczy tego, czy była czy nie.

Obsługa sondy, jak już wspomniałam, banalnie prosta. Wciskam w psa (dosłownie - strzykawką) coraz większe ilości żarcia,  dobrze zbilansowanego i łagodnego dla psiego żołądka. Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak wychudzony i wygłodzony był mój pies, na granicy śmierci głodowej. Nie wiem jeszcze, ile waży, bo dawno nie było nas w lecznicy. Pewnie za nami tęsknią :).
Jest więc coraz lepiej, mimo, że Ulmo nadal chrycha i ma odruchy wymiotne  i zwraca czasem wodę z żołądka, ale cały czas testuję sposoby i konfiguracje podawania jedzenia i płynów, może więc za jakiś czas i to zmieni się na lepsze. Nie myślcie jednak, że jest kolorowo - czasem mam ochotę mordować. 
Wczoraj Ulmo zwędził z kosza na śmieci jakieś nieokreślone, ale niemałe ilości starego chleba, i do dziś je z siebie wypluwa i męczy się z nimi w przełyku. I wciąż mamle, stęka i leci z niego woda, którą dałam mu do wypicia w celu przepłukania przełyku.
WRRRRRRRR.......!!!!!!!!!!


P.S. No ale w zaawansowanym momencie choroby daliśmy radę!!!!!!!!!!! I co Wy na to? :):):):):):):):):):):):):):):):):):):)


ulmiastenia 2008-05-01 11:09:47 skomentuj (5)
Nowości

Obiecuję, że dziś napiszę, co u nas.

ulmiastenia 2008-04-30 07:27:58 skomentuj (2)
Czwartek


Na wieczornym spacerku kupa wreszcie po tygodniu. Uffff. I reszta na razie bez zmian. Trochę ślinienia dziś z małymi chychraniami. Podczas spacerów kilka upadków - ale szliśmy z inicjatywy Ulmozy troszkę żwawiej niż wczoraj.
Nie wiem, ile Ulmo waży, nie byliśmy dziś w lecznicy.
Jedzonko daję rano przed wyjściem do pracy i po powrocie od 16:00 co 2 godziny z przerwą na sen. Zwiększam stopniowo dawki i gęstość.
Na razie tyle.

ulmiastenia 2008-04-24 22:42:42 skomentuj (1)

Wortal Psy24
Polski wortal o psach baardzo dużo informacji i dobrych artykułów

Nasza Fundacja
Fundacja Terapeutyczna

Wyszperane w necie o miastenii
Miastenia u ludzi charakterystyka choroby, objawy, przyczyny
Ze stron rosyjskich
Miastenia u psów jeden z nielicznych w necie dobrych polskich artykułów na temat miastenii u psów